sobota, 15 sierpnia 2015
Prolog
Z chwilę mam wejść na arenę. Czuję się... dziwnie. Nie czuje strachu, ale radości też nie. Ostatni raz stoimy wszyscy razem w jednym pomieszczeniu. Gdy paczę na wesołe miny osób z bogatszych rodzin, dystryktów, które myślą, że dzięki kasie wygrają. Mi to obojętne. Wiem, że ja szybko zginę. Idę do śmigłowca, którym mamy dostać się na arenę. Lecimy.
Witajcie!
Jestem Wika. Na tym blogu będę pisać opowiadania takie trochę inne niż inne. A więc będą one z udziałem polskich Youtuberów w Igrzyskach Śmierci. Mam nadzieję, że docenicie moją pracę i zostaniecie stałymi czytelnikami. Do następnego postu (prologu)!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
